środa, 4 października 2017

Od heist movie do westernu


W roku 1999 ukazały się aż dwa nowe filmy z serii Od Zmierzchu do Świtu, kolejno Od Zmierzchu do Świtu 2: Krwawa Forsa i Od Zmierzchu do Świtu 3: Córka Kata. Oba były filmami direct-to-video i oba są o wiele gorsze od oryginalnego filmu Rodrigueza, ale, pomimo beznadziejnych ocen od krytyków (9% i 22% na pomidorkach), uważam, że wciąż są warte uwagi. Jednak nie na tyle, żeby poświęcać każdemu osobny wpis, więc powstała notka zbiorcza.

Krwawa Forsa to film, który bardzo próbuje. Fabularnie jest to sequel do części pierwszej, który próbuje być heist movie. Mamy tu głównego bohatera, Bucka (his name is Buck, but he ain't here to fuck #musiałem #przprszm), który zbiera grupę znajomków i z ich pomocą chce napaść na bank. Niestety jest to gówniany heist movie. Plan bohaterów jest żaden, a rola jednego z nich ogranicza się do bycia miernym comic reliefem. Krwawa Forsa próbuje też udawać, że ma dialogi w stylu Tarantino, ale to też jej nie wychodzi, bo żaden ze scenarzystów nie jest Quentinem Tarantino, przez co scenariusz wypada trochę żałośnie. Oczywiście są tu obecne również wampiry (duh). Przed spotkaniem z resztą grupy jeden z bohaterów zahacza o bar Titty Twister, tam zostaje ugryziony, i do kolegów dołącza już jako krwiopijca, aby po kolei przeciągać ich na swoją stronę. W finale, oczywiście, rozgrywa się wielka bitwa wampirów z Buckiem i oddziałem policji. I jako film o wampirach Krwawa Forsa sprawdza się zaskakująco średnio. A film średni jest dużo lepszy od filmu gównianego, więc zdecydowanie jest to plus. Swoją niegównianość Krwawa Forsa zawdzięcza przede wszystkim pracy kamery, bo próbuje mieć ciekawe ujęcia i jest to najmniej nieudana z podjętych przez ten film prób. Doceniam starania, widać, że ktoś miał ambicję zrobić coś fajnego wizualnie. Udało się połowicznie, ale to zawsze coś. Ogólnie wyszedł oczywiście gniot, ale gniot warty sprawdzenia. No i w pierwszych kilku minutach filmu jest małe cameo Bruce'a Campbella, a jego obecność na ekranie zawsze podnosi jakość filmu.

Córka Kata jest o wiele bardziej bezpieczną produkcją niż Krwawa Forsa. Zamiast próbować zrobić coś ciekawego (btw. oglądałbym porządny heist movie z wampirami) trzecia część trylogii po prostu bierze szkielet części pierwszej i przenosi go na dziki zachód. Może fabuła jest trochę bardziej skomplikowana i ma więcej wątków, ale nie ma to większego znaczenia bo podstawa jest ta sama. Ludzie trafiają do baru, w barze są wampiry, odbywa się wesoła rzeź. Są nawet sceny identyczne jak w pierwszym filmie. Taki niepodejmujący ryzyka rip-off oryginału mimo wszystko ogląda się lepiej niż nieudane próby zrobienia czegoś ciekawego. Nikt nie próbuje tu dorównać filmowi Rodrigueza ani nikt nie ma ambicji zbyt wysokich dla swoich możliwości, dzięki czemu Córka Kata to po prostu całkiem przyjemny horror klasy B o wampirach w westernowych dekoracjach. Miłośnicy tego typu kina nie powinni być zawiedzeni.

Jedyną postacią pojawiającą się we wszystkich trzech filmach jest Razor Charlie, czyli grany przez Danny'ego Trejo barman. Rzuca to nowe światło na pierwszy film, w którym Charlie umierał, a pomimo tego pojawił się w sequelu. Można z tego wywnioskować, że „śmierć” wampira jest tylko tymczasowa, więc wszystko co zrobili bohaterowie pierwszego filmu jest nieważne a gdzieś w tej rzeczywistości wciąż jest wampiryczny Quentin Tarantino. W lepszym świecie dostalibyśmy spin-off poświęcony tej postaci.

Nie wspomniałem nazwisk twórców, bo nie uważam, żeby były w tym przypadku istotne. Największym osiągnięciem reżysera Krwawej Forsy jest zagranie "człowieka na balkonie" w Spider-Manie 2, a scenarzystą Córki Kata jest kuzyn Rodrigueza, i to chyba najpopularniejsze nazwiska z obu ekip. Oczywiście oba te filmy są w najlepszym wypadku mierne, do pięt nawet nie dorastają świetnemu oryginałowi, ale pomimo tego myślę, że wciąż można się na nich całkiem nieźle bawić. W Krwawej Forsie obserwując spektakularne porażki i drobne zwycięstwa twórców, a w Córce Kata po prostu ciesząc się mało mądrym filmem z wampirami sprzed ery Zmierzchu, kiedy wampiry faktycznie były krwiożerczymi bestiami. Wielbiciele durnych horrorów i złych filmów powinni być zadowoleni. Warto też dodać, że, pomimo ich niskiego poziomu, te filmy wciąż są lepsze niż powstały kilkanaście lat później serial.